Do czego zdolni są moi koledzy i koleżanki z rządu.
Tusk przekonuje Polaków, że skład odświeżonej Rady Ministrów został dobrany według kryteriów: porządek bezpieczeństwo, przyszłość. Polityczne trzęsienie ziemi po wyborach prezydenckich ustało, czas się ogarnąć i ruszyć do pracy. Tusk nie zamierza nikogo dłużej pocieszać i ogłasza koniec powyborczej traumy. Wszak przeciwnik nie został jeszcze pokonany. W swoim stylu szybko zdefiniował wroga wewnętrznego i zewnętrznego. Obiecał, że nie ulegnie histerii związanej z nielegalną imigracją, z której polityczni łajdacy robią złoto. Po czym dodał, że tu nie ma miejsca na anegdotyczną politykę. I zaraz temu zaprzeczył, porównując sytuację swojego rządu do kolarzy, którzy po kraksie nie zamierzają zrezygnować z wyścigu. Choć są mocno posiniaczeni, mają skończyć z głupimi konfliktami w peletonie. Okręty spalone zostawiliśmy na plaży, idziemy do przodu jak Cortes – tak motywuje Tusk.
Przechodząc wreszcie do konkretów poinformował, że zmniejszył liczbę ministrów z 26 do 21. To działanie ma rzekomo sprawić, że z największego rządu w Europie, rząd Tuska stanie się najlepszym rządem – silnych, walecznych i drapieżnych. Pierwsza twarda decyzja dotyczy
przepędzenia „świętych krów”. Wewnętrzny controlling i szybka egzekucja mają być skutecznym straszakiem na nieróbstwo ministrów. Stąd wyjątkowa rola dla nowego nadzorcy wdrażania polityki rządu.
Nowy plan pracy przewiduje między innymi utworzenie Ministerstwa Energii. To ono ma zapobiec rozsypywaniu najważniejszych działań dotyczących zasilania i przemysłu. Spółki Skarbu państwa mają skupić się nie na pomnażaniu zysku, a dobrobytu Polaków. Jedno centrum finansowo-gospodarcze ma przyczynić się do likwidacji wielu tajemniczych pokoi i zamkniętych drzwi. Nowa minister zdrowia ma zadbać nie o lekarzy a pacjentów. Także w dziedzinie sportu rząd chce wrócić do bazy, czyli troski o kondycję najmłodszego pokolenia. Podsumowując Tusk przekonuje, że do gry wkroczyli komandosi,
którzy wiedzą jakiego ryzyka się podjęli. Weterani mają mieć dużo serca dla debiutantów i pamiętać o grze zespołowej. Dziennikarze mają być bezlitośni w rozliczaniu wybrańców Tuska.
P.S.
Rząd, niczym kolarze Tour de France,
ma pedałować szybciej z pomocą niedoświadczonych ministrów. To może się udać, pod warunkiem, że będą to robić w tempie gry heavymetalowego gitarzysty, który z woli Tuska znalazł się w tym gronie. Dlaczego Tusk zamienił kilku doświadczonych polityków na rządowych żółtodziobów, bo łatwiej nimi sterować i ich dyscyplinować.
Wielu komentatorów sceny politycznej zgodnie zauważa, że bardzo zmęczony i poobijany Tusk słabo udaje wyzwalacza nowej, politycznej i gospodarczej energii.